Floryda i Puerto Rico

Chciałam tutaj pisać regularnie, ale wyszło jak zawsze. Ale teraz siedzę sobie z kawą w ulubionej kawiarni i stwierdziłam, że podzielę się wspomnieniami z moich wakacji!

Mój drugi tydzień wakacji wypadł na koniec czerwca. Więc praktycznie miesiąc przed zakończeniem programu, więc bardzo fajnie!
Kierunek na który padło to Floryda! Moim miejscem numer jeden od którego zaczął się pomysł "jedzmy na Florydę" było Universal Studios w Orlando, a dokładniej cały świat Harrego Pottera. I tak się zaczęło. I ukształtowały się całe plany na tygodniowe wakacje. Ale podczas planowania Miami, Key West i Orlando, stwierdziłyśmy z Kasią, że trzeba zrobić coś jeszcze, bo tydzień w Miami to nuda.
Początkowo miał to być rejs na Bahamy. Ale dostałam urlop od soboty, nie od piątku i plany się posypały. I tym samym znalazłam mega tanie bilety z Miami do San Juan, na Puerto Rico.
Nigdy w życiu nie myślałam o tym kierunku, by jechać na wakacje. Taka kropka na mapie i nic więcej. Szczerze? Gdy kupiłam bilety nic nie wiedziałam o Puerto Rico. Tylko tyle, że istnieje i że jest tam Las Deszczowy.

I tak wyszło, że 23 czerwca leciałam do Miami, z Kasią miałam spotkać się na miejscu. I co najfajniejsze jakiś czas później dowiedziałam się, że Ania, z którą byłam na Kubie, dostała wolne i leci z nami. Czy mogło być lepiej?



Zanim przyleciałam do USA, Floryda nie była na mojej liście zupełnie. Miami było na samym końcu, po prostu nie chciałam tam jechać. A wyszło jak wyszło. I nie żałuje, bo Miami totalnie mnie kupiło!!


Pierwsze miejsce w którym wylądowałyśmy to dzielnica Wynwood z muralami. Było ich bardzo dużo i każdy z nich był na swój sposób wyjątkowy. Bardzo mi się tam podobało, choć jak teraz myślę, o tym miejscu to czuje tylko ogromny żar, który lał się z nieba! 



Palmy, palmy, palemki na każdym kroku w Miami. Chyba to najbardziej nas urzekło w Miami. 


Serio czy mogłam poznać lepszych ludzi? Chyba nie! Poznałam tutaj kilka osób, ale za to jakich osób!


Port w Miami urzekł mnie na maksa! Przepiękne miejsce,by móc spacerować późnym popołudniem. 

I ten kolor wody <3 

prawie 800 ml Margaritty? why not! 


a może powinnam mieszkać w Miami i zostać ratownikiem? Czy przyjmą gdzieś ratownika, który bardzo słabo pływa? hahaha! 

Miami Beach. 

Halo, czy ktoś się topi? 


Nie da się być normalnym, gdy ma się "normalnych" znajomych! 

Naszym kolejnym punktem na Florydzie było Key West, które zupełnie mi nie podeszło. Miałam chyba za duże oczekiwania i naoglądałam się za dużo ładnych zdjęć. Było ok. 



Ale fotka w tym miejscu obowiązkowa. Gdy myślę o Key West widzę tylko "to coś". Nawet nie wiem jak to nazwać. 

Dniem, który był najlepszym podczas naszych wakacji to 25 czerwca!! I wyprawa do Orlando. Wstałyśmy o 4 rano, by być na miejscu przed 9 przed otwarciem parku.
Było cudownie!! Naprawdę ciężko mi opisać uczucia, które nam towarzyszyły tego dnia. Spełniłyśmy marzenie z dzieciństwa i uważam, że bawiłyśmy się lepiej niż 3/4 dzieci w tym parku, które spotkałyśmy na naszej drodze!

Czy nie wygląda jak z filmu? 

Pierwsze piwo kremowe w życiu. Smakowało jak lody waniliowe z karmelem. Mega słodkie, ale dobre. 

Biuro Proroka Codziennego! 

Sklep Freda i Georga <3 


Błędny rycerz! 

<3 <3 <3 najlepszy widok

Hogsmeade! 

Dostałam bilet, więc zabrali mnie w podróż do Hogwartu. 





Halo Syriusz, proszę otworzyć... 


Naprawdę to był najlepszy dzień w moim życiu! Jako na wielką fankę Harrego Pottera byłam totalnie zakochana i prze szczęśliwa. Bilety są drogie, bo świat Harrego Pottera jest rozdzielony na dwa parki, więc potrzebujemy bilet do obu parków. Ale było to najlepiej wydane prawie 200$ w moim życiu! Polecam każdemu!! Plus przejażdżka Hogwart Expressem jest wisienką na torcie. 





Plaża była przepiękna! Ale miałyśmy pecha, bo był przypływ i obrzydliwe glony i syf. Myślę, że czerwiec nie jest dobrym okresem na wakacje na Florydzie, bo pogoda płatała nam figle i woda była strasznie brudna. Mimo, że nie jestem fanką siedzenia w wodzie to jednak wciąż było smutno, gdy nie było widać pięknego koloru wody przez glony :( 

Ale były palemki hahah! 

Park przy Ocean Drive, na przeciwko naszego hostelu. 


27 czerwca popołudniu miałyśmy lot do San Juan. 







Te kolorowe domki w Old San Juan były przecudowne! Mimo, że była to bardzo biedna okolica, widać, że slumsy. To jednak kolorowe domki robiły wspaniały efekt! Jakoś miło dla oka! 




Plaża Flamenco. 




 Jednym z miejsc na naszej liście była wyspa Culebra! Na którą płynęło się stateczkiem ponad godzinę z portu!
Pogoda nie do końca nam dopisała, bo nie było słońca i znowu woda nie miała tego efektu "lazuru" na który czekałyśmy. Ale wciąż było fajnie i trochę się opaliłam. Mimo, że był ciągle zachmurzone niebo!


Miejsce, które najbardziej nam się podobało to National Park el yunque. Cudowne uczucie zobaczyć taki ogrom natury i poczuć na własnej skórze, że jesteśmy w lesie deszczowym.
Ale z drugiej strony był to smutny widok, gdy byłyśmy trochę wyżej i było widać zniszczenia po huraganie z zeszłego roku. Wciąż porządkują i starają się naprawić co mogą :(   Zniszczenia są ogromne, mimo, że minął już praktycznie rok.




Czułam się trochę jak w Vinales. 



Zdjęcie, które wygrało tamten dzień. Moje ulubione <3 


Tak jak na Florydzie Universal było najlepszym "zakupem".   To na Puerto najlepiej wydane 5$ to bilet, by wejść na te skałki! Moment w którym znowu natura mnie zachwyciła.  "Reserva Natural Cueva Del Indio" 









Podsumowując wyjazd był jak najbardziej udany! Choć pogoda mogła być odrobinkę lepsza tzn. mogłoby być bardziej słonecznie, gdy byłyśmy na plaży. Ale wciąż oprócz tego uważam, że było super! Kolejne miejsca na mapie odhaczone i kolejny kraj zobaczony!
Naprawdę jestem wdzięczna za wszystko co mogłam tutaj zobaczyć podczas tego roku! Nigdy bym nie pomyślała, że spędzę wakacje na Florydzie i Puerto Rico.


A dzisiaj mija moje 11 miesięcy w USA.
Jeszcze miesiąc i zaczynam travel month. Będziemy podróżować przez 14 dni na West Coast! Będzie cudownie! Lista jest bardzo długa i bardzo napięty plan. Ale damy radę!
a wtedy mogę ze spokojną głową wracać do domu... szczerze powiem, że nie mogę się doczekać, aż wrócę i zacznę żyć swoim życiem, a nie czyimś.


Gracek. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Gdy dopada homesick i zbliżają się święta

KUBA

Mój rok bycia Au Pair.