Plusy i minusy bycia au pair!

Przed moim przyjazdem do Stanów jako au pair, obejrzałam chyba z milion filmików i przeczytałam tyle samo postów na ten temat, na który mam teraz zamiar napisać!
Myślę, że nie będę oryginalna w tym temacie, bo jednak plusy i minusy dla każdej au pair są podobne. Oczywiście niektóre minusy dla innych mogą być plusem lub odwrotnie, ale..

Zacznijmy!

Jeśli chodzi o plusy programu au pair to: 

1. Pierwszym plusem jest LEGALNY minimum roczny pobyt w Stanach Zjednoczonych. Mówię minimum roczny, ponieważ program można przedłużyć na 6,9 bądź 12 miesięcy. Jednak za te pieniądze, które płacimy, nikt nie da rady spędzić roku w Stanach (szczerze za moją opłatę programową i rozszerzone ubezpieczenie to może w dobrym przypadku wystarczy na bilet lotniczy).
Jesteśmy tutaj legalnie w kraju o którym dużo osób marzy, by zobaczyć! Ja też byłam taką osobą, która marzyła, marzyła i wymarzyła sobie ten wyjazd.

2. Drugi plus jest taki, że mamy zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie u host rodziny.
Oczywiście z tym bywa różnie, bo zależy jakie kto ma szczęście. Ale ja nie narzekam. Mam bardzo fajny pokój, ogromne łóżko i super widoczek na pole golfowe. Jedzenie kupuje hostka, ale zawsze pyta na co mam ochotę itp, więc też super.
Słyszałam wiele, ale to wiele historii, ze rodziny goszczące miały pusto w lodówce, albo sam syf.
Dziewczyny mieszkały w złych warunkach itp. Ale pomijam te przypadki, w regulaminie jest ze zakwaterowanie i wyżywienie jest zapewnione.

3. Podróżowanie. Według mnie to jeden z największych plusów wyjazdu do USA, by być au pair.
W ramach programu mamy płatne 2 tygodnie urlopu.
W moim przypadku jeden tydzień wybiera rodzina, drugi ja.
Ale mamy także weekendy, długie weekendy, aby podróżować i odkrywać Stany Zjednoczone.
Mogę powiedzieć, że bardzo dużo czasu spędzam na google.flights i po prostu sprawdzam loty w różne miejsca.
Na chwilę obecną mam bilety na mój urlop w lutym i na wyjazd weekendowy w grudniu.
Chciałabym w każdym miesiącu gdzieś być, odkryć nowe miejsce. Mam nadzieję, że się uda!
Mamy z Kasią całą listę co chcemy zobaczyć i mam nadzieję, że miejsca te będzie tylko odznaczać jako zrobione ;)

4. Kolejnym plusem jest poznanie kultury amerykańskiej. Jednak mieszkanie z amerykanami to najszybsza droga, by poznać jak żyją i jakie mają tradycję.
Oczywiście ja najbardziej czekam na Halloween, Thanksgiving czy Święta Bożego Narodzenia.
Naprawdę jestem ciekawa jak amerykanie obchodzą te święta. W sklepach i na ulicach mamy pełno dyń, wszystko jest o smaku dyni czy z dynią! Halloween jest na 1 miejscu, ale szczerze w marketach już widać pierwsze dekoracje czy jedzenie bożonarodzeniowe (szybko)!

5. Kolejnym plusem jest poznanie innych ludzi. W moim przypadku jest to bardzo ograniczone, z własnego wyboru, lenistwa, nie wiem jak to nazwać. Kilka osób poznałam i szczerze mi wystarczy. Naprawdę nie czuję potrzeby widywania się na kawki czy obiadki z tymi wszystkimi au pairkami z clusteru czy cokolwiek.   (gdzie większość to niemki w wieku 18 lat - no thank you).

6. Nauka języka, myślę, że to jeden z największych plusów tego wyjazdu. Język angielski jest dokoła 24 godziny na dobę. Telewizja, radio, rodzina, dzieci, w sklepie. Fajnie! Jest to druga rzecz na której najbardziej mi zależy zaraz po podróżach.
Jak na razie nie widzę żadnej różnicy, szczerze czuję się zblokowana jakoś od początku. Ale mam nadzieję, że za rok będę już czuła się na maksa luźno z angielskim i będę mogła powiedzieć, że było warto.


Minusy programu: 

1. Pierwszym z nich jest mieszkanie w pracy... Rano jest to w porządku, ponieważ ubieram się, myje zęby i jestem gotowa do pracy. Ale wieczorem już nie, gdy chce odpocząć, pobyć sama ze sobą, a słyszę krzyki dzieci z dołu czy po prostu dzieci przychodzą do mnie. Oczywiście czasami lubię z nimi jeszcze posiedzieć czy się pobawić, ale czasami mam po prostu dość.
Tak samo gdy mam wolny dzień i chciałabym dłużej pospać, to też zbytnio nie idzie. Bo dzieci budzą się po godzinie 7 i zaczynają dokazywać.

2. Nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Ja na moją rodzinkę nie mogę narzekać, ale historii także jest wiele o host rodzinach z piekła rodem... czy dzieciach, które się diabłami wcielonymi.

3. Tęsknota i bycie daleko od domu i przyjaciół.
Szczerze powiem, że ostatnio miałam gorsze wieczory, gdzie było mi przykro, że jestem tak daleko od domu. I to do mnie dotarło, a wręcz mnie uderzyło, że w to w końcu ponad 5 tysięcy kilometrów od domu.. Ale dlatego staram się dużo planować, by coś robić i się nie nudzić oraz za bardzo nie rozmyślać nad swoim losem hahah!

4. Małe kieszonkowe. W sensie w tym względzie jakoś szczególnie nie narzekam. Ale gdyby było większe to można by było żyć trochę inaczej i mieć większe możliwości. Ale staram się oszczędzać na podróże własnie hahah!
Ale jak na razie z marnym skutkiem. Tjmaxxy , Marshalls i inne sklepy i promocje, aż wołają by kupić. Ale to chyba problem każdej au pair :)


Jeśli się nie mylę za ponad 2 tygodnie miną moje 3 miesiące tutaj, więc coś tam już wiem, już się wkręciłam w rytm pracy i ogółem bycia tutaj. 
Jest dobrze! :) 
Ale chcę więcej i więcej... najbliższy wyjazd za 23 dni => DC 


Gracek. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój rok bycia Au Pair.

KUBA

Ponad 5 miesięcy