1 miasto - BOSTON

Pierwszą moja 1 dniowa wycieczka nastąpiła bardzo szybko, ponieważ  z miasta w którym byliśmy na Cape Cod, miałam tylko 1.5 h busem do Bostonu. Więc żal by było nie skorzystać.A tym bardziej wiedziałam, że pod Bostonem mieszka Kasia, którą poznałam na Orientation, więc też miałam pewne towarzystwo!!  Tak więc 19 sierpnia wsiadłam o godzinie 7 w busa i ahoj w nieznane. 

Koło godziny 9 dotarłam do Bostonu, szybkie ogarnięcie gdzie jest Kasia. Kawka. I lecimy w miasto!

Rano pogoda była taka sobie, lecz 2 godziny później zrobił się taki skwar. Ale ważne, że miałam krótkie szorty na zmianę! :)

Mój 1 przyjaciel poznany tego dnia, mało gadatliwy, ale zapozował ze mną z wielką chęcią! :) 

Pierwszym miejscem gdzie poszłyśmy z Kasią była marina w Bostonie. Od razu ciągnęło nas to morskiej strony miasta. W tym samym miejscu też zakończyłyśmy nasz dzień. 





Okolica ta była bardzo spokojna rano, żeby wypić kawę, pospacerować i po prostu popatrzeć na wodę i zebrać siły na cały dzień! 

Kolejnym punktem było Chinatown. Choć obie stwierdziłyśmy, że bez szału. Kilka chińskich sklepów, znaczków. Spodziewałyśmy się jakich girlandów kolorowych i w ogóle czegoś "więcej". Ale miejsce zaliczone. 


Kolejnym punktem był Boston Common. Miejsce to jest po prostu śliczne, spokojne i można w nim spędzić bardzo dużo czasu. Dla nas było to miejsce w którym było trochę cienia i można było złapać oddech! Natrafiłyśmy także na demonstrację przeciwko Donaldowi Trumpowi. Hahhaha! Tłum krzyczał pieprzyć Donalda Trumpa i takie tam. Bałyśmy się, że zaraz wylądujemy w jakiejś bostońskiej TV, bo było bardzo dużo telewizji i fotoreporterów.


Z takim uśmiechem spędziłyśmy czas dzień, a co więcej planowałyśmy nasze przyszłe podróże. Bo Kasia okazała się idealną osobą do podróży dla mnie. Sposób bycia i wszystkiego. Idealnie!! 





Boston Common - niczym Central Park w Bostonie, w wersji mniejszej.
Bardzo mi się podobało to miejsce!


Gracek jak zwykle cieszy papę, bo widzi coś nowego i jest zajarany. 
SZYBKO SZYBKO NIC NIE JEDZIE. DAWAJ FOTKĘ! <3 

Czas na gwóźdź programu czyli Skywalk Observatory! Widoki przepiękne, aż ciężko je opisać, a zdjęcia nie oddają uroku. Widok na miasto z 50 piętra zawsze robi wrażenie. Dlatego takie punkty widokowe według mnie są najlepsze w każdym mieście. 
Nie mogę sie doczekać, aż zobaczę panoramę Nowego Jorku z takiej wysokości. 





# zamyślona

Potem był czas na lunch na świeżym powietrzu, przy jakiejś fontannie! 
Później poszukiwanie Primarka i kupienie pięknej bluzy z kolekcji Harrego Pottera, która nas natchnęła i skłoniła ku Florydzie... hehehe! Kasia, nie mogę się doczekać!!! 




Czas na kolejne znajomości, tym bardziej przy Bostońskiej Herbatce.




Później zrobiłyśmy ostatnią rundkę po okolicy i usiadłyśmy znowu w okolicy Mariny. Zmęczone, ale turbo szczęśliwe z ogromnymi pokładami energii na kolejne dni i podróże w USA.
Serio, taka wycieczka potrafi tak doładować pozytywną energią, że wystarcza na bardzo długi czas.
I naprawdę dziękuję Kasi za ten dzień i cieszę się, że będę miała z kim podróżować w tym roku...
następny kierunek jak dobrze pójdzie już niedługo.
Oraz będzie wymianka i Kasia odwiedzi mnie w Nowym Jorku.
Będzie super <3
 Ale naprawdę jestem zachwycona. Boston nie jest duży, więc na spokojnie wszędzie chodziłyśmy na piechotę, spacerkiem. Ale ma swój klimacik, bo jest dosyć spokojnym miastem, pewnie w porównaniu do innych szalonym miejsc w USA.

 Gracek. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój rok bycia Au Pair.

KUBA

Ponad 5 miesięcy