#obrona #medical form


Czas leci nieubłagalnie... nie wiem kiedy minęły te 2 miesiące, gdy znalazłam rodzinę i mój wyjazd do Stanów stał się realny... Zostały mi do załatwienia ostatnie rzeczy i można by powiedzieć, że jestem gotowa pod względem papierów i innych takich spraw. Bo czy psychicznie jestem gotowa to jeszcze nie wiem! Im bliżej wyjazdu tym większy mindfuck w głowie.
Takie połączenie maksymalnej ekscytacji z maksymalnym strachem. Ale to normalne, jestem tego pewna!

Szczerze powiedziawszy najbardziej stresującą dla mnie rzeczą w kwestii papierów, była deklaracja medyczna od lekarza... pomimo, że nic w niej szczególnego nie ma. Tylko kilka rzeczy do wpisania, podpis i pieczątka lekarza i nara. ALE 
Mieszkamy w Polsce i zawsze są z tym problemy, a że naczytałam się wielu historii co lekarze odwalali to szłam trochę zestresowana, że mi tego nie wypiszą.  ( a bo po angielsku, a bo oni nie wiedzą czy mogą, a bo ich to nie obchodzi).  Gdy zapisywałam się do lekarza wybrałam Pana doktora, bo stwierdziłam, że z facetem łatwiej się dogadać hahah! Co się okazało trafiłam na bardzo młodego lekarza, który 3 lata temu skończył studia (stalker level master).



7 lipca godzina 9: 30 

Dzień sądu, a mianowicie obrona po 3 latach studiów. Czy było warto? Czy jestem zadowolona z tych 3 lat? I tak i nie.
Wiem, że dowiedziałam się wielu nowych rzeczy i rozwinęłam różne umiejętności (duży wpływ na to miał mój dodatkowy projekt niż studia). Ale jednak!  Był to fajny czas i wykształcenie wyższe jest. Może dowiedziałam się tego, że to nie do końca kierunek w którym chce "siedzieć" dalej, ale jednak to czego się nauczyłam jest moje, nie mówię nie. Może w przyszłości będę działać w tym zakresie, ale na dzień dzisiejszy nie wiem. We will see! 

Poranek przed obroną mega stresujący. Panika poziom max. Ale było w porządku! Ocena na dyplomie - bardzo dobry. Więc teraz na spokojnie mogę wyjeżdżać do Stanów.
Sister broniła magistra! :) Wiedzieli kiedy przydzielić nam daty obron <3 Lovki 


Pani Licencjat! <3 




Ogółem nie wierzę, że został mi miesiąc do wylotu. MIESIĄC. 
Gdy już wszystko mam załatwione i opłacone. Trzeba tylko czekać na informację z agencji o locie, ale dopiero pod koniec lipca będzie wszystko wiadomo co i jak. Choć mam nadzieję, że lot będzie bezpośredni, będzie spokojniej na psychice haha!

Więc teraz został mi tylko lipiec w pracy, dokupienie prezentów dla rodzinki i zakupy na wyjazd m.in leki i inne pierdoły.    And time to say goodbye my friends  :(

Gracek 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój rok bycia Au Pair.

KUBA

Ponad 5 miesięcy