Washington DC

Cześć, cześć! Czy to znowu Nowy Jork? Nie, tym razem Waszyngton, ale element związany z Nowym Jorkiem musi być.


Dzisiaj kilka słów o moim weekendzie w stolicy Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie DC.
Do Waszyngtonu pojechałam w ramach kursu, który robiłam w Nowym Jorku, jak stwierdziłam kurs ten to przyjemne z pożytecznym. Zrobię cześć wymaganych kredytów na programie, a jednocześnie zobaczę nowe miejsce na mapie USA!

I tym samym w sobotę z samego rana wyruszyłam do Waszyngtonu. Podróż minęła w miarę szybko, bez zbędnych korków. Mieliśmy tylko trochę opóźnienia, bo jakieś typiary się zgubiły na miejscu zbiórki z której ja odjeżdżałam. I tym samym w kolejnym punkcie byliśmy 40 minut później.. także no!

Gdy przyjechaliśmy to zjadłyśmy szybki lunch z dziewczynami, a później już w busie czekała na nas przewodniczka z którą pojechaliśmy na zwiedzanie.
Ogółem wyjazd ten był meeeeeeega szybki. Bo jeździliśmy z miejsca do miejsca,  i w każdym punkcie mieliśmy dosłownie kilka minut na zdjęcia i jedziemy dalej.


Biały Dom, który był największym rozczarowaniem dla mnie. Myślałam, że jest on zdecydowanie większy i robi większe wrażenie, a jednak nie. Na zdjęciach i w filmach wygląda na większy. Nie podobał mi się kompletnie.

Później pojechaliśmy zobaczyć Memorial Drugiej Wojny Światowej.

Kilka zdjęć 





Ja z moim szalo-kocem. Przynajmniej było cieplutko <3 







A później Lincoln Memorial i z daleka widzieliśmy Washington Memorial.
Spełniłam marzenie z dzieciństwa i zobaczyłam pomnik Lincolna niczym Ludwiczek na szkolnej wycieczce haha!.


Nocleg mieliśmy w Arlington w Hiltonie. Hotel jak hotel. Szybki prysznic, jedzenie, picie i leciałyśmy z dziewczynami świętować urodziny Oli w Georgetown. Wieczór spędziłyśmy w Irish Pubie. Było naprawdę fajnie. Choć śmieszne jest to, że po 1 w nocy wszyscy się zbierali do domu, gdy my wyszłyśmy po 2 to było już pusto. I na ulicach już też pusto!
Gdzie te imprezy do 4 w Sopocie? no gdzie?! 


Niedzielny poranek był ciężki, ale śniadanie w Ihop i dwa kubki kawy postawiły na nogi! Pyszne Pancakes czekoladowe.
Ten dzień także był bardzo szybki, ale miałyśmy już czas wolny, więc z dziewczynami wróciłyśmy pod Washington Memorial, by zrobić zdjęcia, a później poszłyśmy do muzeum historii USA.
Naprawdę warte zobaczenia muzeum, i na dodatek wejście jest bezpłatne. Jak większość muzeów na National Mall! więc super opcja!



Ogółem wyjazd do DC był mega super. Bardzo mi się podobało to co zobaczyłam. Pogoda też była całkiem dobra, choć wieczór już bardzo zimny. Ale jestem pewna, że chciałabym tak wrócić na wiosnę gdy będzie już cieplej i zaczną kwitnąć wiśnie... podobno Cherry Blossoms to atrakcja DC na wiosnę.

No i kolejne miejsce z listy "must see" skreślone, kolejny stan, a nawet stany zaliczone!
Bo jednak DC jest w stanie Maryland, a nasz hotel był w Virginii.

A już za niecały miesiąc kolejna wyprawa. Tym razem będzie to Atlanta będzie to mój przed urodzinowy weekend, więc cieszę się jeszcze bardziej! :) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój rok bycia Au Pair.

KUBA

Ponad 5 miesięcy