Nowy Jork. Kawa. Wakacje

Słów kilka o poprzedniej niedzieli. Jak to w moim przypadku bywa znowu wylądowałam w Nowym Jorku z Olą. Za każdym razem gdy tam jesteśmy wybieramy inną część tego wspaniałego miasta!
Tym razem z Grand Central udałyśmy się w kierunku Brooklynu, a naszym pierwszym przystankiem był Ogród Botaniczny, który Ola chciała bardzo zobaczyć. Ogółem bardzo ładne miejsce, warte zobaczenia latem. Ale jednak tego dnia było za gorąco. Było ponad 30 stopni i gdy oglądałyśmy niektóre rośliny w zamkniętych pomieszczeniach to był dramat! Rozpływałyśmy się! I szukałyśmy tylko klimatyzacji haha! 



W tym miejscu było najgorzej, bo były to rośliny z lasów deszczowych i było tam bardzo wilgotno, duszno i gorąco. Pięknie to wyglądało, ale będąc tam kilka minut byłyśmy mokre jak świnki! 


A tutaj za to rośliny pustynne. Już mniej mi się podobała ta część wystawy. 
Moim głównym celem na ten dzień było zobaczenie Greenpoint, czyli polskiej dzielnicy w Nowym Jorku. I się nie zawiodłam! Było tak dużo polskich akcentów, między innymi piekarnia czy księgarnia. Ale także polskie delikatesy, a także mnóstwo polaków na każdym kroku. Z tym ostatnim to było trochę męczące, jakkolwiek to brzmi. Gdy rozmawiałyśmy ze sobą po polsku, to co któraś osoba się odwracała. hahah! 


Punktem programu była wizyta w Karczmie. Restauracji z polskim jedzeniem i polską obsługą. Mimo, że jesteśmy z Olą tutaj dopiero niecałe 2 miesiące to byłyśmy prze szczęśliwe, że możemy zjeść coś polskiego i złożyć zamówienie po polsku. 
Zamówiłyśmy żurek, który był 15/10. Naprawdę był przepyszny, najlepiej wydane 5,5$ tutaj. A później wzięłyśmy talerz polskich przysmaków. Był tam gołąbek, placki ziemniaczane, pierogi, kiełbaska i jakaś kapusta na wzór bigosu. Wszystko było pyszne, oprócz pierogów, które mi kompletnie nie smakowały, niestety. Ale niestety poległyśmy i musiałyśmy wziąć resztę na wynos, z czego miałyśmy pyszny lunch w poniedziałek. Polecam każdemu kto będzie w okolicy! 

Myślę, że jest to jedno z najbardziej typowych miejsc dla każdej au pair i dla każdego polaka, który odwiedza Greenpoint. My obowiązkowo też zrobiłyśmy sobie sesję, topiąc się przy tym jeszcze bardziej! 


Później udałyśmy się na Brooklyn Bridge. Co nie było dobrym pomysłem, bo ilość ludzi, która tam była, tylko nas wkurzała. Ale ogółem widok z tego mostu jest niesamowity, mimo tego tłumu, który na Ciebie się pcha i rowerzystów, którzy chcą Cię rozjechać. 

Nasz dzień skończyłyśmy na Time Square na którym jest przepięknie i klimatycznie, gdy się ściemnia. Mimo, że miejsce to jest typowo turystyczne, oklepane i w ogóle wszyscy, mówią, że jest okropne ja bardzo lubię Time Square, mimo wszystko. 



Buziaki na koniec od zmęczonych pyszczków! Dziękuje Ci Ola za kolejny super dzień razem w Nowym Jorku. 

No, ale po fajnym weekendzie trzeba było znowu wkręcić się w tygodniową rutynę. Ale powiem szczerze, że jest coraz lepiej i coraz sprawniej wszystko mi wychodzi. 
Odnalazłam w moim miasteczku cudowną kawiarnie! Bardzo klimatyczną i z naprawdę dobrą kawą, a nie kwaśnymi sikami, jak w większości miejsc!! 
Byłam tam może z dwa razy i gdy dzisiaj weszłam po raz trzeci, Pani zza baru wyrecytowała moje zamówienie. Było mi naprawdę miło, że pamiętała i w ogóle. Poczułam się niczym stały klient " dla mnie to co zawsze" haha!  A poza tym dostałam też lunch z notką od nich haha! Uwielbiam to miejsce serio! 

Dzisiaj także kupiłam strój na Halloween. I jestem zajarana jak małe dziecko, będzie to moje pierwsze Halloween w życiu, więc nie ma się co dziwić, że bardzo się cieszę! Bardzo się cieszę ze stroju, który kupiłam. I nie mogę się doczekać, aż będę mogła go ubrać na imprezę. 

Tak samo kilka dni temu kupiłam bilety na mój tygodniowy urlop, który będzie w lutym. Jedziemy z Kasią na... KUBĘ .  Że jestem szczęśliwa to mało powiedziane, niesamowite jest to, że w tak krótkim czasie udało mi się oszczędzić te pieniądze i kupić bilety!! Nie mogę się doczekać, wiem że będzie super! Wakacje zimą są idealne, gdy Nowy Jork i Boston, w którym mieszka Kasia, będzie zasypany śniegiem, my będziemy grzały tyłeczki na ciepłej Kubie. Mimo, że do wyjazdu prawie pół roku, to czuję się spokojna, że mamy kupione bilety już teraz, udało nam się kupić prawie ostatnie bilety w samolocie po promocyjnej cenie, wiec los na nami czuwał! :) 

Zapowiadają się naprawdę fajne momenty! 
Gracek. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Mój rok bycia Au Pair.

KUBA

Ponad 5 miesięcy